Posty

pustka

Ma
Ma ma
umiera mi w emocjach
umiera mi w snach
umiera mi na rękach
umarła
mi
ma
ma

Chciałam ją zatrzymać
kazałam oddychać
sercu bić
ale ona
nie chciała

Mamo
jak można
jak można opuszczać dziecko?

kasztan

W kieszeni zielonego płaszcza
wciąż jeszcze noszę tamten kasztan
który nieśmiało włożyłeś mi w dłoń
jeszcze w lecie, u progu wszystkiego

Zmniejszył się do rozmiaru orzecha laskowego
stał się lżejszy
zmatowiał
pomarszczył
a jednak kieszeń mi ciąży
kasztan uwiera jak ostry kamyk w bucie
rani palce, które chcą go dotykać

Czy wiesz, że
w wyschniętych kasztanach
kiełkuje strychnina

w akwarium

to przecież tylko zabawa
przyciąganie odpychanie
uśmiech i powaga
niczego nie obiecywaliśmy
to, o czym nie powiedzieliśmy, nie istnieje
cała reszta domysłów
co by było gdyby
nie ma na nic wpływu
przynęty zostały rzucone
bawimy się nimi jak syte ryby

pamięć krwi

krwawiłam sokiem malinowym
słodycz lała się strumieniami
plamiła poduszki
prześcieradło
przeciekała przez materac do siódmego nieba
zmywałam potem z siebie krew jak pot
metaliczny zapach głuszyłam
swądem spalenizny
nic jednak nie poradzę
na uporczywość plam
i na pamięć krwi

matka

matka
makat
matak
katma
katam
kat

matka
przeszkoda do pokonania
worek treningowy
lalka
instrumentarium
lekarstwo i trucizna
kula u nogi i pępowina

mat-ka
zabawa
w parterze, siłowa, na pięści
młode lwy uczą się zabijać, bawiąc się

mat-ka
nie przeszkadza
podziwia
daje się szarpać
uśmiercać na niby

na języku

Z dzieciństwa pamiętam
słodki smak fioletowych kwiatów
cierpki - orzechów buka
kwaśny - vibovitu w proszku
aksamitny - żółtek utartych z cukrem
gorzki - szczepionki na OPV
Pamiętają kubki smakowe
ścieżki leków, napojów,
sztucznego miodu i bloku czekoladopodobnego
Wzdrygają się na wspomnienie
kaszanki i lemoniady w woreczku
Wszędzie rozpoznałyby
smak
gumy balonowej Donald
ciepłych lodów
i Pepsi-Coli ze szklanej butelki
z białym nadrukiem
Tęsknią za czekoladą z rodzynkami
moczonymi w wodzie orzechami obranymi ze skórek
za... owocową zupą ugotowaną przez matkę
Matka
nie ma głosu
nie ma smaku
nie ma słów
nie ma nic
ma chorobę
która smakuje jak zatrute jabłko
może
ja też je kiedyś nadgryzłam

zbyt długa zima

W lutym dopadły ją złe wspomnienia
oczekiwanie
narodziny
śmierć
powolne umieranie
choroba
zdrada
gniew
mrok
Zima nie zamraża jej myśli
od zimna kwitną jak mróz na szybie
zasłaniając widok
na słońce
Czas płynie i niekoniecznie leczy rany